Zwiększyć wydajność stosując kwalifikowane sadzeniaki

Znacznie mniejsze zbiory i gorsza jakość, ale producentów to nie martwi, przynajmniej na razie. Mowa o plantatorach ziemniaków. Jednak niebezpieczeństwo może pojawić się wiosną, gdyż np. zabraknie sadzeniaków.

Na razie jednak producenci ziemniaków są zadowoleni, bo ce na w tym roku jest wysoka i nadal rośnie. Przeciętne plony, które w Polsce wahają się w okolicach 20 ton z hektara, zapewne będą w tym roku niższe. Rolnicy mogliby zwiększyć wydajność stosując kwalifikowane sadzeniaki, ale większość producentów woli zaoszczędzić na ich zakupie i stosuje własne sadzeniaki lub wymienia się z sąsiadami.

Krzysztof Korolewicz, dyr. firmy Europlant: najprostszym zabiegiem poprawiającym ekonomię ziemniaka towarowego to jest zakup sadzeniaków. Jeśli ktoś ma sadzeniaki i zasadzi je, to potencjał tego materiału jest 40 ton wzwyż.

W Polsce zaledwie 4% plantatorów stosuje materiał kwalifikowany, bo jest on droższy od zwykłych sadzeniaków. Ci, którzy go stosują, obawiają się, że w przyszłym sadzeniaków, z powodu kiepskich zbiorów, będzie bardzo mało, a ich cena będzie rekordowo wysoka.

Adam Woźniak plantator z Kretomina: będzie on bardzo drogi z tego co wiadomo. Dwa lata temu było po 170 złotych z vatem. Teraz sądzę, że może być 300 złotych wzwyż. Ratunkiem mogą być dopłaty Agencji Rynku Rolnego do materiału siewnego. Agencja dopłaca 300 zł do hektara ziemniaków. Ale i tak liczba chętnych do uprawy ziemniaków w regionie stale maleje. Kilka lat temu w okolicach Koszalina było ich około 20, teraz zostało 4 liczących się producentów.

Redakcja Rolna TVP