Zawód baca

Zawody bacy i juhasa znalazły się na liście ginących zawodów. Intensywnie zabiegały o to Izby Rzemieślnicza oraz Średniej i Małej Przedsiębiorczości w Katowicach. Złożono odpowiedni wniosek w tej sprawie w Ministerstwie Pracy. Wpis na listę pozwoli bacom i juhasom korzystać z różnych świadczeń i zasiłków, ale nie tylko.

W góralskiej tradycji umiejętność wypasania owiec oraz wyrobu owczych serów była zazwyczaj przekazywana z pokolenia na pokolenie. Ale zawody bacy i juhasa należą już do ginących. W Beskidzie Żywieckim i Śląskim jest ich może jeszcze kilkunastu. Głównymi przyczynami jest niewielka liczba owczych stad i bardzo ciężkie warunki pracy. Zajęcia baców i juhasów to praca sezonowa. Potem i tak trzeba szukać innego płatanego zajęcia.

Piotr Kohut – baca z Koniakowa: nie jesteśmy w stanie większości juhasów utrzymać jako gazdowie. I stąd ten pomysł, żeby ich wpisać na listę zawodów ginących.

Wpisanie na listę ginących zawodów oznacza dla baców i juhasów przede wszystkim możliwość łatwiejszego korzystania ze świadczeń społecznych w KRUS i ZUS oraz z różnych form zasiłków .

Kazimierz Fiedor – od dwóch lat wykonuje pracę juhasa: my tu mamy robotę przez cały czas, a ci co są wynajęci, to musza szukać zimą roboty gdzie indziej.

Wpisanie na listę ginących zawodów uporządkuje też sytuację na rynku pracy. Adepci zawodu będą musieli uzyskać specjalny certyfikat potwierdzony egzaminem ze znajomości gospodarki szałaśniczej, przetwórstwa mleka owczego, tradycji wypasania owiec na halach oraz z wiedzy botanicznej.

Wymagana będzie też przynajmniej dwuletnia praktyka w zawodzie. Potem pozostanie już tylko pokonywanie szczebli w pasterskiej hierarchii. Zgodnie z tradycją baca to starszy pasterz, który zatrudnia juhasów a tym pomagają kilkunastoletni honielnicy lub owczarkowie.

Monika Matl/OTV Katowice Redakcja Rolna TVP