Z lubelskich lasów masowo ginie drewno

Kradną przede wszystkim lokalni mieszkańcy, którzy drewna używają do opału, albo sprzedają. Po to by ukrócić dalsze kradzieże, Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Lublinie ogłosiła przetarg na wycięte drewno.

Złodzieje działają według tego samego schematu. Przyjeżdżają pod osłoną nocy i wywożą drewno.

Marek Aftyka, leśniczy – „Kradzież wygląda w ten sposób, Że podjeżdżają samochodem typu bus i drewno które jest przygotowane do sprzedaży jest ładowane do tego busa. Najczęściej są to grupy 2-3 osobowe, czasami zdarza się że kilka samochodów przyjeżdża. Taka akcja trwa pół godziny.”

Na Lubelszczyźnie do takich kradzieży dochodzi coraz częściej. Zwłaszcza jesienią, gdy zaczyna się sezon grzewczy.

Leszek Gajuś, Nadleśnictwo Lubartów – „Jest to przede wszystkim drewno z przeznaczeniem na opał. Zajmują się tym wykwalifikowane firmy, które to przerabiają i sprzedają potem gotowe do palenia w kominku.”

Kradzież trudno udowodnić, bo złodzieja trzeba złapać na gorącym uczynku. Przyłapani tłumaczą się różnie.

Marek Aftyka, leśniczy – „Mieliśmy taki przypadek, że samochód był, spisaliśmy numery rejestracyjne, ale okazało się że zanim przyjechała policja, samochód odnalazła to drewna już nie było. Ale zostały ślady kory, to się tłumaczył że gdzieś drewno przewoził.”

Żeby wyprzedzić zamiary złodziei, Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych przeprowadziła tak zwaną submisję – czyli przetarg na drewno. Na Lubelszczyźnie po raz pierwszy w historii.

Paweł Cieślak, Nadleśnictwo Lubartów – „Jest to zorganizowany przetarg na najcenniejsze drewno, które pochodzi z najcenniejszych drzewostanów.”

Niektóre z wyciętych drzew mają ponad 140 lat. Odbiorcy przyjechali z całej Polski. ale po drewno z lubelskich lasów zgłaszają się też kontrahenci z zagranicy. Na nabywców czeka 500 metrów sześciennych legalnie wyciętego drewna – głównie dębowego. Leśnicy przypominają, że za kradzież drewna grozi do 5 lat pozbawienia wolności.

Tomasz Zalewa Redakcja Rolna TVP 288