Wieprzowina wciąż przegrywa z drobiem

Apetyt rośnie w miarę jedzenia, ale nie w przypadku wieprzowiny. Czerwone mięso wciąż przegrywa z drobiem w batalii o podniebienia konsumentów. Jemy o 40% mniej wieprzowiny niż nasi, europejscy sąsiedzi. Czy szansą na zmianę kulinarnych zamiłowań będzie system jakości PQS.

W sklepach wybór mięs ogromny, ale decyzje klientów od lat niezmienne. Wieprzowina jest kupowana nawet trzy razy rzadziej od drobiu. Wcale nie chodzi o jakość.

Klientka sklepu „Więcej osób kupuje drób bo jest tańszy”.

Przeciętny Polak rocznie spożywa zjada 42 kilogramy wieprzowiny. Wiele osób nie kupuje tego mięsa nie tylko ze względu na cenę, ale także z powodu krzywdzących stereotypów. Dlatego schabowy wciąż przegrywa z udkiem. Producentom trudno więc będzie przekonać konsumentów, że właśnie czerwone mięso da im to, czego szukają.

Andrzej Baranowski, Urząd Wojewódzki w Bydgoszczy „Zmieniły się gusta konsumentów, powstały nowe przyzwyczajenia. Trudno będzie producentom trzody rywalizować”.

Producenci trzody chlewnej chcą jednak zmian. Pomóc ma system PQS. Wypracowali ponadstandardowe, zaostrzone normy bezpieczeństwa i jakości produkowanej przez siebie żywności. Dbają o genetykę, ale także odpowiednie warunki hodowli. Wielu, tak jak Andrzej Kabat z Błędowa zdobyło już certyfikat PQS i przyznaje, że nie jest to trudne.

Andrzej Kabat, producent trzody chlewnej z Błędowa „Odpowiedni wychów, odpowiednie warunki jak i stworzenie systemu kontroli od momentu urodzenia się sztuki do czasu jej dostawienia do ubojni”.

Jednak by sytuacja na rynku się zmieniła, niezbędna jest inna współpraca zakładów mięsnych z producentami.

Jan Biegniewski, hodowca trzody chlewnej ze wsi Wronie „Istotną rolę w systemie mają zakłady mięsne bo to one muszą być zainteresowane kupnem tuczników, potem przerobieniem ich, odpowiednim opakowaniem i dostarczeniem do sklepów”.

Sprzedaż wieprzowiny musi się także zacząć hodowcom opłacać. Teraz sytuacja wielu z nich jest po prostu tragiczna.

Jerzy Behrendt, grupa producentów trzody chlewnej z Kowalewa Pomorskiego „Miałem hodowlę w cyklu otwartym i zaprzestałem hodowli, bo nie ma opłacalności, ceny zbóż i komponentów przerosły ceny, które otrzymuje się za żywiec”.

Podobnie jak Jerzy Behrendt postąpiło wielu hodowców, między innymi z Kujaw i Pomorza. Wiele gospodarstw, także tych największych, stoi na skraju bankructwa.

Maria Sikorska/OTV Bydgoszcz Redakcja Rolna TVP