W sadach kończą się zbiory jabłek

Kilka dni niepogody zrobiło swoje i zimowe Idaredy zostały na drzewach do połowy listopada.

Czesława Zenek – mieszkanka Wołowa – „Najgorzej jak są w gronie, takie dużo grono, to jak się dotknie, to trzeba podtrzymać, bo lecą z drzewa, a tak to się trzymają, ale dobrze się zbiera.”

Jabłka nie obrodziły w sadach. Cena jest dobra, ale owoców znacznie mniej.

Krzysztof Gładysz – Sady Trzebnickie sp z o.o. – „Myślę, że w tym roku nie dopłacimy do produkcji, część sadów wykarczowaliśmy i raczej nie odrobimy strat.”

Jabłka co do jednego zebrał juz Roman Rogalewicz i wszystkie zamknął w hermetycznych komorach jak w skarbcu.

Roman Rogalewicz – sadownik z Malczowa – „Założenie było, żeby nie sprzedawać bezpośrednio po zbiorach, bo wszyscy sprzedają, jak są warunki to trzeba przechować i mieć nadzieję, że wczesną wiosną jabłko będzie droższe.”

Jabłka leżą i… rosną w cenie.

Henryk Majchrowski – sadownik z Piotrowic – „Jabłka lepsze są zamkniete w komorach, a takie jak tutaj, które też jest ładne, ale trochę słabsze idzie do sprzedaży od razu.”

Juz teraz hurtowa cena dorodnych jabłek przekracza 3 złote. Mimo to owoce długo nie czekają na kupca.

Jadwiga Jarzębowicz/OTV Wrocław Redakcja Rolna TVP