Świadectwa zdrowia niepotrzebną biurokracją

Jeszcze kilka miesięcy temu były konieczne i niezbędne, teraz rząd nazywa je niepotrzebną biurokracją. Świadectwa zdrowia dla zwierząt, które stały się powodem protestu lekarzy weterynarii wciąż dzielą.

Jedno jest pewne minister rolnictwa postawił na swoim i przy transporcie stad wolnych od choroby Aujeszkiego świadectwa już nie obowiązują.

Świadectwa zdrowia dla trzody chlewnej wprowadzone w zeszłym roku przy okazji zwalczania choroby Aujeszkiego. Teoretycznie każde przemieszczenie świń z gospodarstwa do rzeźni powinno zostać w ciągu 30 dni zgłoszone przez rolnika w systemie identyfikacji i rejestracji zwierząt.

Obowiązek ten był jednak nagminnie łamany. Aby uszczelnić system kontroli wprowadzono obowiązek zaopatrywania transportów zwierząt w świadectwa zdrowia. Bez nich rzeźnia nie może przyjąć zwierząt do uboju. Koszt wystawienia dokumentu przez weterynarza pokrywał rolnik. Tak kilka miesięcy temu Główny Lekarz Weterynarii przekonywał, że świadectwa są niezbędne.

Janusz Związek, Główny Lekarz Weterynarii – wypowiedź z 23 września 2010: „Te świadectwa musiały być wprowadzone, aby udowodnić Komisji Europejskiej, ze w okresie 30 dni my mamy nadal nadzór nad tymi zwierzętami, jeśli one się gdziekolwiek przemieszczają.”

Ale minęło kilka miesięcy i sytuacja się zmieniła. Minister rolnictwa w odpowiedzi na strajk lekarzy weterynarii, którzy protestowali przeciwko obniżce cen za wystawienie świadectw zdrowia, postanowił je częściowo zlikwidować. Weterynarz miał je wystawiać tylko wtedy, gdy stado było zakażone chorobą Aujeszkiego. Stada wolne od wirusa zostały z tego obowiązku zwolnione.

Marek Sawicki, minister rolnictwa – wypowiedź z 5 stycznia 2011: „W mojej ocenie, jeśli mamy podwójne badania zwierząt i w miejscu hodowli i miejscu uboju, nie ma żadnej potrzeby żeby jeszcze mieć nadzór w postaci tylko papieru bo tak na prawdę, ten lekarz nie jedzie ze zwierzętami z zagrody do rzeźni.”

Hodowcy trzody chlewnej z powodu tej deklaracji nie kryli radości.

Stanisław Kasperczyk, Federacja Branżowych Związków Producentów Rolnych: „Uważamy, że opłata za te świadectwa jest jakby dodatkowym podatkiem. Nazywamy go podatkiem weterynaryjnym. I myślę, że jest teraz okazja żeby z tym procederem niezasadnym skończyć.”

Ale niedomówienie i wątpliwości pozostały. Podstawowe pytanie, na które nie ma odpowiedzi brzmi następująco: co zmieniło się przez ostatnie kilka miesięcy, że teraz świadectwa dla stad wolnych od choroby Aujeszkiego nie są potrzebne. I wreszcie po co w ogóle wprowadzano je, aby po kilku miesiącach się z nich wycofać.

Tomasz Pięknik, Krajowa Izba Lekarsko-Weterynaryjna: „Świadectwa zdrowia dla świń są potrzebne do czasu kiedy kraj nie zostanie uwolniony od choroby Aujeszkiego. Jeśli uzyskamy status kraju wolnego od choroby świadectwa staną się zbędne.”

Mimo wielkiego wysiłku weterynarzy oraz wydanych setek milionów złotych wciąż nie mamy status kraju urzędowo wolnego od choroby Aujeszkiego.

Witold Katner Redakcja Rolna TVP