Strachy na lachy

Czarny scenariusz to mało powiedziane. Koncerny paliwowe twierdzą, że nie wywiążą się w tym roku z ustawowego obowiązku dodawania biokomponentów do benzyn i oleju napędowego. A to oznacza, ze zapłacą gigantyczne kary w wysokości nawet 2,5 miliarda złotych. Ale niektórzy słysząc te rewelacje komentują krótko: strachy na lachy, będzie dobrze.

Podczas wczorajszej prezentacji wyników finansowych branży paliwowej wszyscy podkreślali, że ten rok nie będzie już taki dobry. Wszystko przez obowiązek realizacji programu biopaliw, do którego firmy co roku musza dokładać grube miliony.

Robert Gmyrek, PKN Orlen: generalnie podsumowując te całe koszty kształtowały się one w zeszłym roku na około 170 milionów złotych.

Ale i tak największą zmorą polskich koncernów paliwowych jest Narodowy Cel Wskaźnikowy, który określa ile co roku trzeba dodać estrów oraz bioetanolu do paliw. Jeszcze w zeszłym roku było to 4,6% ale w tym to już 5,75%.

Leszek Wieciech, dyrektor generalny POPiHN: ustawodawca nie zadbał o to, aby firmy mogły realizować obowiązek, narzucił obowiązek, który jest de facto nie do zrealizowania. Jest to rozwiązanie unikatowe w skali UE, nikt nie ma takich rozwiązań jak my, skutki odczuje cała gospodarka.

Jak realizowany jest NCW? Po pierwsze kupując benzynę i olej napędowy na stacjach możemy być prawie pewni, że w paliwie jest do 5% biokomponentów. Ale to za mało aby wyrobić normę. Dlatego koncerny zaczęły sprzedawać tzw. B-100 czyli czysty ester.

Krzysztof Romaniuk, POPiHN: w 2009 roku sprzedaliśmy 140 tysięcy ton B-100 co pozwoliło zrealizować NCW ale to nie wystarczy w roku 2010.

A niezrealizowanie NCW oznacza, że koncernom paliwowym grożą ogromne kary. Szacuje się, że mogą one wynieść nawet 2,5 miliarda złotych. Ale tak naprawdę zapłacą za to kierowcy, na których przerzucona zostanie grzywna. Droga bez wyjścia? Niekoniecznie. Zdaniem firm paliwowych w zrealizowaniu NCW może pomóc rząd.

Bogdan Janicki, Grupa Lotos: tak będzie problem. Czy możemy wykonać? Absolutnie tak. Jeżeli zostanie wprowadzone B-7, na które czekamy i które jest wprowadzone we wszystkich krajach UE, ale nie w Polsce.

Paliwo B-7 ma być lekarstwem na całe zło, bo stwarza dodatkową możliwość używania biokomponentów. A całej sprawie z uśmiechem przyglądają się producenci biokomponentów, którzy zaopatrują koncerny paliwowe.

Tomasz Pańczyszyn, Krajowa Izba Biopaliw: ja mnie więcej w tym samym okresie od trzech lat mam wrażenie, że przeżywam jakie deja vu, bo te same argumenty padają ze strony branży, te same straszenie, rok kończy się zazwyczaj tym, że branża jeszcze w listopadzie, albo na początku grudnia NCW wykonała.

Rozporządzenie, które dopuści na rynek paliwo B-7 musi wydać minister gospodarki. Stosowny projekt jest teraz szeroko konsultowany. Kiedy wejdzie w życie? Niewiadomo.

Witold Katner Redakcja Rolna TVP