Stop dla prywatyzacji stacji unasienniania i hodowli zwierząt

Zdaniem organizacji rolniczych, rząd nie dotrzymał obietnic i tak zwane shjuzy próbuje sprzedać jak najszybciej, bez oglądania się na konsekwencje…

A miało być tak pięknie. Spółki inseminacyjne miały trafić w ręce swoich klientów, czyli rolników, którzy mogli rozłożyć zapłatę za akcje nawet na 5 lat. Mogli, ale już nie mogą. Praktyka jest taka, że należność trzeba uiścić w całości gotówką. Efekt? Zainteresowanie rolników jest więcej niż nikłe.

Jan Biegniewski -Polski Związek Hodowców i Producentów Trzody Chlewnej „Polsus”- „Myślę, że nie będzie żadnej walki o te udziały. Właściwie prywatyzacja jest robiona za gotówkę.”

Przedstawiciele hodowców z prośbą o interwencję poszli już do resortu rolnictwa. Czy minister Sawicki coś wskóra u ministra Grada tego nie wiadomo. Wiadomo, że będzie próbował.

Marek Sawicki – minister rolnictwa – „Dla wielu rolników, dla wielu dobrych hodowców brak rozłożenia na raty będzie niczym innym jak przymuszeniem ich do sięgania po kredyt.”

Resort skarbu państwa broni się i tłumaczy, że akcje i udziały shjuzów są tanie i nie ma czego rozkładać na raty.

Krzysztof Kosiński – Ministerstwo Skarbu Państwa – „Kwota potrzebna do zapłacenia za te akcje będzie rzędu kilkuset złotych.”

Ale to cena za pojedyncze udziały i akcje. Jeżeli zainteresowanie będzie małe, dostępna pula zwiększy się podobnie jak należności. Stąd postulaty: prywatyzacje należałoby przerwać albo zmienić jej zasady.

Mieczysław Klupczyński – Polska Federacja Hodowców Bydła i Producentów Mleka – „W ogłoszeniu jest napisane, że Minister Skarbu Państwa może unieważnić prywatyzację i my domagamy się, jednak, żeby rozpatrzyli te nasze postulaty i zastanowili się czy nie przerwać tej prywatyzacji.”

Ale jak na razie zapisy na akcje i udziały 4 spółek inseminacyjnych trwają nadal. Kończą się 11 października. Akcje i udziały mogą kupować tyko rolnicy współpracujący ze shjuzami. Jest ich ponad 400 tysięcy.

Witold Katner Redakcja Rolna TVP