Sezon zbioru wiśni powoli dobiega końca

Po raz pierwszy od trzech lat bez zbędnych emocji. Kto tym razem zarobi, a kto straci? Odpowiedź na to pytanie wcale nie jest łatwa. Bo choć ceny owoców bardzo wysokie, to zbierać nie ma czego.

Tak było rok temu. Niektórzy sadownicy postanowili nie zaciągać dalej pasa, i powiedzieli pas. Dziś na miejscu sadu wiśniowego w gospodarstwie Zbigniewa Kępki rosną już młode jabłonie, a Grzegorz Legucki przygotowuje ziemię pod czereśnie.

Zbigniew Kępka – Głudna „Ze względu na spokój, nerwy itd. zająłem się tylko i wyłącznie jabłoniami.”

Grzegorz Legucki – Lipie „Nie mam już nic nawet jednej sztuki wyrwałem wszystko w tamtym roku.”

Rolnicy zarzekają się, że do uprawy wiśni już nie wrócą. A wyciętych w ubiegłym roku sadów też nie jest im żal.

Zbigniew Kępka – Głudna „Cieszę się, że inni korzystają z tej okazji mogą swój budżet podreperować w jakiś sposób.”

Grzegorz Legucki – Lipie „W tamtym roku się nie opłacało za 70 groszy skupowali, a w tym roku 2,70 i to może być taka podpucha na przyszłe lata żeby sadownicy odnowili sady wiśniowe.”

Ten sad ma już 15 lat i jak widać udaje się go utrzymać w bardzo dobrej kondycji, ale niedługo i tak trzeba będzie na jego miejscu posadzić nowe drzewka. Andrzej Doliński nie zamierza jednak rezygnować z uprawy wiśni. Wszystko przez ten kombajn, dzięki któremu udało się znacznie obniżyć koszty zbioru.

Andrzej Doliński – Grójec „W ogóle dlatego posadziłem bo zajmuje się produkcją szkółkarską i w roku 99 miałem dużą produkcje wiśni i wtedy była wiśnia nie sprzedawalna jako drzewko, czyli mogłem to spalić lub posadzić.”

Przez 15 lat bywało różnie. W tym roku jednak nie trzeba martwic się o sprzedaż owoców. Bo producentów, którzy mają kilkanaście hektarów sadu utrzymanego w dobrej kondycji jest niewielu. A zbiory są co najmniej o jedną trzecią niższe niż zwykle.

Andrzej Doliński – Grójec „Mam wiele telefonów z różnych firm, mniejszych większych od prywatnych odbiorców, ale jestem członkiem grupy producenckiej i po prostu oddaje do grupy.”

Właściciele punktów skupu też bija się o towar. I choć ceny wiśni już nie rosną to i tak są wysokie.

Arkadiusz Biedrzycki – Katarzynów „To jest 2,60 za kilogram na mrożenie, a takiej na przemiał 2 złote. Nie jest zła żeby była cały czas taka myślę że by było dobrze.”

Sadowników zastanawia tylko jedno. W ubiegłych latach przetwórcy mieli dobry towar, a i tak wybrzydzali. Teraz biorą wszystko jak leci. A ceny są trzy razy wyższe. Powód – po wielu klęskach urodzaju w tym roku wiśnie nie obrodziły nie tylko w Polsce, ale także u naszych największych konkurentów, czyli na Węgrzech i w Serbii.

Dorota Florczyk Redakcja Rolna TVP