Rewolucja na afrykańskiej wsi

Jaka może być recepta na zlikwidowanie gigantycznego bezrobocia? Zdaniem władz Południowej Afryki – rolnictwo. A dokładnie program przekazywania bezrobotnym działek, na których mogli by uprawiać kukurydzę czy warzywa. Jest jednak problem – nowych farmerów, którzy o rolnictwie nie mają bladego pojęcia trzeba najpierw nauczyć jak obchodzić się z ziemią i zwierzętami.

To rewolucja na afrykańskiej wsi. Białych właścicieli farm ubywa tu w zastraszającym tempie. Do 2014 roku 30 % gruntów ma przejść w ręce czarnych farmerów. Taki cel kilka lat temu wyznaczył rząd RPA. Pomysł ambitny, ale realizacja trudna. Bo choć nowi farmerzy w prezencie od państwa dostają kilkuhektarowe gospodarstwa, to tylko co 10-temu udało się przetrwać pierwsze lata. Reszta zbankrutowała. Tacy zapaleńcy jak Andrew Kona to wciąż rzadkość.

Andrew Kona – farmer – „Ta farma kosztowała 50 tysięcy randów, kupiłem ją 14 lat temu, z własnych oszczędności bo wtedy nie było żadnych subsydiów rządowych. Ma 9 hektarów i jeszcze chętnie bym dokupił.”

Pan Musi z programu zmiany właścicieli skorzystał 5 lat temu.

Motlatsi Musi – farmer – „Byli byśmy zadowoleni, gdyby przekazywane farmy miały 500, a przynajmniej 200 hektarów i nie były tak małe. Ale dobrze że taki program dla nowych farmerów w ogóle jest.”

Szkoła w Delmas, 80 kilometrów od Pretorii, od 10 lat organizuje kursy dla kandydatów na farmerów. Podstawa to zajęcia praktyczne z hodowli zwierząt, uprawy warzyw oraz zbóż, do tego teoria i podstawy wiedzy o biotechnologii, bo konwencjonalne rolnictwo tu się nie sprawdza. W trakcie nauki każdy dostaje działkę i sam decyduje kiedy i co na niej obsiać.

Neil de Smidt – Buhle Farmers' Academy – „Kiedy studenci wracają na swoje farmy, podejmują pierwsze decyzje, zakładają uprawy i negocjują ceny to okazuje się, że jest to dla nich trudne. Dlatego tak ważne, żeby i później nie zostawiać ich bez pomocy.”

Najdłuższy kurs trwa 9 miesięcy najkrótszy 5 dni.

Agnieszka Niemcewicz Redakcja Rolna TVP