Producenci pieczarek nie mają powodów do radości

Niskie ceny pieczarek, zarówno białych jak i brązowawych sprawiają, że producenci nie mają powodów do radości. Wzmożona sprzedaż grzybów, jaka co roku występuje do połowy grudnia, pozwoli producentom tylko w niewielkim stopniu zrekompensować straty.

Jarosław Górny z Czempinia w Wielkopolsce eksportuje tygodniowo do Anglii, Danii i Niemiec 45 ton pieczarek, w tym tak cenione przez smakoszy pieczarki brązowe. Za kilogram tych grzybów otrzymuje około 5,50 zł, a za białe o złotówkę mniej.

Jarosław Górny, producent pieczarek z Czempinia – „Sytuacja w pieczarkarstwie jest zła, od pewnego czasu, cena pieczarek w ogóle nie rośnie na rynku, 10-15 lat cena jest ta sama, a koszty pieczarek, założenia zbioru, cały czas rosną, koszty podłoża, prądu, koszty ludzi, to wpływa na niską rentowność.”

Choć producenci mogą liczyć na zwiększoną koniunkturę przed świętami, to jednak pieczarki sprzedawane są po tej samej lub nawet niższej cenie.

Tomasz Dominiak, producent pieczarek z Lipe koło Kalisza – „Okres świąteczny jest lepszy jeżeli chodzi o zejście pieczarek więcej sprzedać, ale później przychodzi okres trudny na sprzedaż, cena idzie po prostu w dół.”

Ratunkiem mogłoby być większe spożycie pieczarek przez naszych smakoszy. W Polsce pozostaje zaledwie kilkanaście procent rodzimej produkcji, a reszta to eksport świeżych grzybów, który wynosi blisko 200 tysięcy ton rocznie.

Paweł Pokojowy, producent pieczarek z Goliszewa koło Kalisza – „Mamy na pewno mniejsze spożycie niż kraje zachodu, wiąże się to z tym, że promocja naszych produktów, pieczarek i innych grzybów jest słaba, od każdego kilograma grzybów które sprzedajemy, jedna setna procenta idzie na promocję naszego produktu, jednak jest to bardzo mało widoczne.

Przez ostatnie lata Polska stała się potentatem w uprawie pieczarek. A produkcja grzybów co roku się zwiększa o blisko 7 procent.

Rafał Sterczyński/OTV Poznań Redakcja Rolna TVP