Polski kozi biznes

Hodowla kóz w Polsce wciąż należy do rzadkości. Barierami w rozwoju są – z jednej strony-trudności ze zbytem kozich produktów a z drugiej ich wysokie ceny. Ale są gospodarstwa, które na tym trudnym rynku radzą sobie bardzo dobrze.

Większość pogłowia kóz w Polsce żyje w stadach liczących mniej niż 10 sztuk. Duże hodowle są nieliczne. Ale to głównie z nich pochodzą produkty z koziego mleka, które trafiają na sklepowe półki. A rynek na kozie produkty jest coraz większy. Mleko i jego przetwory są nie tylko smaczne, ale i prozdrowotne.

Znakomicie nadają się dla alergików. Dlatego w Polsce 90 proc. kóz hodowana jest z przeznaczeniem na mleko. Do uboju zwierzęta trafiają rzadko. Także eksport żywych zwierząt nie jest duży. Głównym kierunkiem wysyłki są Włochy. Trafiają tam przede wszystkim młode koźlęta.

prof. Roman Niżnikowski, SGGW: produkt jest naprawdę wspaniały, bo zarówno pod względem dietetycznym kozina charakteryzuje się korzystnym składem kwasów tłuszczowych, ale przede wszystkim jest to mięso chude, w swoim składzie porównywalne do cielęciny.

Rocznie kozy daje 600-800 litrów mleka, pod warunkiem, że będzie odpowiednio żywiona.

Obecnie w Polsce jest około 190 tys. kóz, i ich liczba cały czas rośnie. Ale daleko nam do innych krajów. We Francji jest ponad milion kóz, w Hiszpanii blisko dwa i pół miliona, a w Grecji cztery i pół miliona.

Coraz częściej kozy można spotkać jednak nie w zagrodzie, ale w gospodarstwach agroturystycznych czy ekologicznych. Na Podkarpaciu przed wyginięciem uratowano starą rasę kozy karpackiej.

Maria Brejta, Zakład Doświadczalny Instytutu Zootechniki w Odrzechowej: koza karpacka była utrzymywana w trudnych warunkach, dlatego jej okrywa włosowa sprawia, że może być utrzymywana tam gdzie jest surowszy klimat. Natomiast to nie są zwierzęta wyspecjalizowane do dużej wydajności, do produkcji mleka.

Stado zachowawcze liczy pięćdziesiąt siedem sztuk. Kozy karpackie są z natury bardzo przyjazne. Bywa, że aż… za bardzo.

Bożena Wojnarowska, pracownica zakładu: nieraz tak się zdarza. Próbują moje spodnie, nogawki, zaczepiają, nieraz sobie usiądę, to podchodzą do mnie z tyłu, nóżka łapka po plecach.

Tegoroczny przychówek z Odrzechowej trafi do kolejnych gospodarstw Podkarpacia.

Maria Brejta, Zakład Doświadczalny Instytutu Zootechniki w Odrzechowej: wszystkie nadwyżki będziemy sprzedawać, ja myślę, że przede wszystkim będą się rozchodzić do gospodarstw agroturystycznych, dlatego, że myśmy z tymi kózkami pojawiali się już na różnych wystawach i jest duże zainteresowanie.

Kozy te są mało wymagające pod względem żywieniowym – nie powinny, więc przysparzać przyszłym gospodarzom większych kłopotów. Być może już wkrótce w naturalny sposób powrócą na Podkarpacie, jako rasa, o której nie mówi się już „ginąca”.

Krzysztof Dąbrowski Redakcja Rolna TVP