Po wodzie, straty w uprawach

Rolnicy twierdza, że starty będą ogromne, niektóre pola rzepaku, pszenicy czy niedawno zasianej kukurydzy, trzeba będzie zaorać. A to nie koniec szkód jakie jeszcze może spowodować wielka woda, jeśli deszcze nie ustaną. To wieś Jagielnica. Płynąca przez nią rzeka Ścinawa wystąpiła z brzegów i zalała uprawy.

Katarzyna Zadrożna, wieś Jagielnica – „Ziemniaki nam zalało, wszystkie jarzyny zalało, mieliśmy tu rów wykopany, bo strażacy od piątku już pracują, ale to i tak nic nie daje.”

Woda zalała też kilka gospodarstw.

Józef Żyrek, wieś Jagielnica – „Woda przez próg domu przeszła, dobrze, że strazacy ją wypompowywali, bo by tu koniec z nami był, a reszta, wszystko mamy zalane – piwnice, stajnie, aż się nie chce o tym mówić.”

Tadeusz Kolonko, sołtys wsi Jagielnica – „4 gospodarstwa jeszcze nie są całkiem zalane, ale już są bardzo podtopione.”

A to gmina Popielów. Wczoraj wójt ogłosił alarm przeciwpowodziowy. Rolnikom pola zalewa rzeka Stobrawa i i inne strumyki dopływające do Odry. Pod wodą jest już kilkaset hektarów upraw.

Dionizy Duszyński, wójt gminy Popielów – „Ci rolnicy stracili prawie wszystko, w ubiegłym roku w czerwcu przed zbiorami ich zalało, pozalewane pola były i gospodarstwa i teraz jest to samo, już jest pod wodą 300 hekatrów upraw.”

Mieszkańcy wsi Karłowice z niepokojem obserwują rzekę, która w nocy przekroczyła stan alarmowy i zalewa łąki i uprawy.

Krzysztof Waczkiewicz, mieszkaniec Karłowic – „Widać gołym okiem jak przybierają rzeki, stan alarmowy jest przekroczony na rzece Stobrawie, zalane są okoliczne łąki, tak rzeka wystąpiła z brzegów, zalane są pola, drogi w lesie są już w większości nieprzejezdne.”

Na razie jedne z największych strat ma Rolnicza Spółdzielnia Produkcyjna w Stobrawie.

Leopold Jarynowski, prezes RSP 2 w Stobrawie – „Rzeka z Odry wylała na pola, już jest zatopionych 80% upraw rzepaku i 60% upraw pszenicy, w przeliczeniu na hektary to to mamy 55 hektarów rzepaku i 16 hektarów pszenicy pod wodą.”

Niemal w każdej gminie regionu rolnicy ponieśli już ogromne straty w uprawach. Wiele spowodowały niedrożne rowy melioracyjne. Dziesiątków hektarów plantacji rzepaku w powiatach brzeskim czy nyskim już nie uda się uratować. Problem gospodarzy pogłębia to, że wiele upraw nie ubezpieczyli od powodzi i deszczów nawalnych, mimo, że mogli skorzystać z dopłaty państwa.

Tadeusz Kolonko, sołtys wsi Jagielnica – „Chyba raczej nie chcą ubezpieczać, bo tu często są podtopienia.”

Rolnicy nie chcą się jednak przyznać, że nie ubezpieczyli upraw.

Mariusz Drożdż/OTV Opole Redakcja Rolna TVP