Opolscy pszczelarze załamują ręce z powodu miodu

Nie ma miodu – załamujące ręce opolscy pszczelarze. Majowe deszcze spowodowały, że pszczoły nie zapyliły wszystkich kwiatów, ani nie wyprodukowały miodu.

Paweł Strykowski – pszczeli weterynarz ze wsi Walce: „Ze względu na pogodę sezon się opóźnił. Chodzi o początek maja. Połowa maja była bardzo zimna i bardzo mokra. Jeśli chodzi o przezimowanie pszczół, można powiedzieć, że raczej miernie przezimowały. Przynajmniej w tych pasiekach, które mam pod opieką.”

A efekt jest łatwy do przewidzenia. Zbiory miodu są kiepskie.

Gerard Palm – pszczelarz ze wsi Większych: „W zimowli 2009/2010 padła mi jedna rodzina pszczela na 77 przezimowanych. Uważam, że tutaj w mojej pasiece główna przyczyną poprzednich niepowodzeń, była waroza i choroby z nią związane.”

Maciej Winiarski – pszczelarz ze wsi Niewodniki: „Tego miodu połowę się wykręciło niż w poprzednim roku”.

Choć pszczelarze mają nadzieję, że dzięki poprawie pogody uda się im nadrobić straty.

Gerard Palm – pszczelarz ze wsi Większych: „Jeżeli będzie ciepło, fajnie, to być może ten zbiór z lipy nadrobi dotychczasowe niepowodzenia pszczelarzy.”

Maciej Winiarski – pszczelarz ze wsi Niewodniki: „Ja myślę, że każdy w tym roku podniósł ceny, bo jedno miodobranie właściwie nam uciekło.”

Paweł Strykowski – pszczeli weterynarz ze wsi Walce: „W tamtym roku kilogram miodu kosztował 15 złotych, a w tym roku gdzieś 20 złotych za słoik kilogramowy”.

Pomimo strat w ulach na Opolszczyźnie z roku na rok przybywało pasiek i pszczelarzy. Teraz jest ich już 1400. Hodowlą zainteresowani są ludzie młodzi. Dla jednej czwartej z nich pszczelarstwo stało się głównym źródłem dochodu.

Mariusz Drożdż/OTV Opole Redakcja Rolna TVP