Na ratunek ogierom

Jak uchronić stada ogierów przed bankructwem zastanawia się rząd oraz hodowcy koni. Jednej i prostej recepty nie ma. A obie strony mają odmienne pomysły na rozwiązania problemu.

Problemy zaczęły się w 2007 roku, kiedy zgodnie z wymogami Unii Europejskiej przestał działać Fundusz Postępu Biologicznego. W poprzednich latach zasilił on konta stad kwotą kilkudziesięciu milionów złotych.

Mimo tego, że wszyscy wiedzieli kiedy Fundusz przestanie działać nie zrobiono nic, aby przystosować się do wolnorynkowych zasad. W efekcie stadom grozi bankructwo. Ratunkowe działania rządu i Agencji Nieruchomości Rolnych mają na razie charakter tymczasowy.

Sławomir Pietrzak, wiceprezes Agencji Nieruchomości Rolnych: działamy również na takiej zasadzie, że ratujemy część spółek poprzez przyłączenie ich do mocniejszych za cenę ich majątku. Także te spółki, które mają przypisaną rolę w historii, w znaczeniu, w hodowli, żeby one nie zginęły z rynku.

Pomysł łączenia niedochodowych stad ogierów z innymi dochodowymi spółkami Agencji Nieruchomości nie wszystkim się podoba. Hodowcy koni zarzucają rządowi brak długofalowej polityki ratowania stad ogierów.

Andrzej Stasiowski – prezes Polskiego Związku Hodowców Koni: koncentruję swoje działania przede wszystkim na tym, żeby ograniczać ilość klaczy w stadninach koni i ilość ogierów w stadach ogierów, natomiast Agencja nie przedstawia w ogóle koncepcji całościowej funkcjonowania tego systemu.

Jednocześnie Agencja Nieruchomości Rolnych namawia samorządy lokalne do przejęcia części odpowiedzialności za funkcjonujące na ich terenie stada.

To nie zawsze przynosi efekty, ale są już pierwsze przykłady takiej współpracy m.in. wspólne przedsięwzięcie władz miasta Wałbrzycha i Stada Ogierów w Książu.

Witold Katner Redakcja Rolna TVP