MR nie zrezygnuje z pomysłu prywatyzacji państwowej ziemi rolniczej

Ministerstwo rolnictwa zapowiada, że mimo nacisków i krytyki nie zrezygnuje z pomysłu prywatyzacji państwowej ziemi rolniczej. Dzierżawcy, którzy protestują najgłośniej mówią, że nie mają nic przeciwko prywatyzacji, ale propozycje rządu nazywają szantażem.

W pół roku po wejściu w życie nowej ustawy dzierżawcy otrzymają następującą propozycje: jeżeli zgodą się dobrowolnie oddać 30% swoich gruntów będą mieli możliwość skorzystania z prawa pierwokupu do 500 hektarów.

Dzierżawcy, którzy nie zgodzą się będą mogli korzystać z państwowych gruntów do końca umowy, ale bez szans na jej przedłużenie lub pierwokup. Grunty, które wrócą do Agencji Nieruchomości Rolnych będą sprzedawane na preferencyjnych warunkach okolicznym rolnikom.

Leszek Dereziński – Federacja Związków Pracodawców-Dzierżawców i Właścicieli Rolnych „ My jesteśmy za prywatyzacją gruntów, ale metodą ewolucji a nie rewolucji. I nie pod pręgierzem, że musimy kupić za rok, dwa, trzy, bo potem już nie będą sprzedawane.”

Ale ministerstwo rolnictwa nie zamierza z niczego rezygnować.

Artur Ławniczak – wiceminister rolnictwa „To dobra ustawa i protestuje bardzo wąska grupa, a rolnicy chcą kupować ziemie i powiększać gospodarstwa.”

Dzierżawcy może faktycznie są niewielką grupą, ale grupa przeciwników nowego prawa jest nieco większa. Przede wszystkim w Sejmie. Opozycji już raz udało się odrzucić projekt w pierwszym czytaniu. Dopiero wygrane głosowanie na posiedzeniu plenarnym uratowało ustawę.

Romuald Ajchler – poseł Lewicy „Jest to wyciąganie kapitału, który mógłby być przeznaczony na rozwój produkcji i na zwiększenie konkurencyjności naszego rolnictwa.”

Ale jednomyślności nie ma także w samej koalicji rządowej. Przeciwko projektowi występuje między innymi szef sejmowej komisji rolnictwa z Platformy, który powołuje się na miażdżące dla projektu ustawy ekspertyzy prawne.

Leszek Korzeniowski – poseł PO „Jest opinia, która zarzuca pewne nieprawidłowości prawne tej ustawie, czy temu projektowi. One powinny być wyeliminowane lub odrzucone.”

Ministerstwo rolnictwa zapowiada jednak, że ustawa będzie procedowana. Odrzuca także zarzuty o wyciąganiu pieniędzy od rolników. Należności za ziemie mają być bowiem rozłożone na lata.

Artur Ławniczak – wiceminister rolnictwa „Dziś jest szansa przy rozłożeniu na raty na wiele lat, przy niskooprocentowanym kredycie, jest szansa na powodzenia.”

Stawką w grze jest milion 700 tysięcy hektarów, które Agencja Nieruchomości Rolnych dzierżawi na podstawie wieloletnich umów.

Witold Katner Redakcja Rolna TVP