Mlekomat kłopotem dla urzędnika

Mlekomaty stają się coraz bardziej popularne ku udręce władz odpowiedzialnych za bezpieczeństwo żywności. Nie do końca bowiem wiadomo kto ma kontrolować takie maszyny. Niektórzy proponują nawet rolnikom bardzo proste rozwiązanie problemu: wystarczy założyć mleczarnię.

Gdy w maju pan Arnold Lapczyk zainstalował pierwszy w Polsce automat do sprzedaży surowego, niepasteryzowanego mleka ze swojego gospodarstwa, nie przypuszczał chyba jaki zamęt to wywoła.

Powstał bowiem problem natury zasadniczej: kto ma kontrolować takie niespotykane do tej pory wynalazki. Najpierw o zdanie zapytaliśmy miejscowe służby weterynaryjne, które na co dzień sprawdzają czy rolnicy wypełniają surowe standardy sanitarne.

Bogusław Kubica – powiatowy lekarz weterynarii w Cieszynie: Jeżeli rolnik produkuje i chce sprzedawać jako tzw. sprzedaż bezpośrednią do 1000 litrów tygodniowo, to pozostaje pod nadzorem powiatowego lekarza weterynarii. Natomiast w momencie, gdy chce sprzedawać więcej w sprzedaży detalicznej, nadzorem powinien objąć go państwowy inspektorat sanitarny.

Niestety sanepid nie do końca podziela tą interpretację przepisów i spycha odpowiedzialność na kolegów weterynarzy.

Teresa Wołga – dyrektor terenowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Cieszynie: Naszym zdaniem to inspekcja weterynaryjna powinna zatwierdzic bądź wpisać do rejestru mlekomat.

Niechęć rządowych inspekcji do kontrolowania wydaje się co najmniej podejrzana. Tymczasem rolnik usłyszał prosty, choć nie oczekiwany sposób rozwiązania swojego problemu. Wystarczy „trochę” zainwestować i z producenta mleka stać się jego przetwórcą.

Arnold Lapczyk – właściciel mlekomatu: Musiałbym się zarejestrować jako zakład, wiąże się to z bardzo wysokimi wymaganiami i to jest po prostu niemożliwe. Praktycznie musiałbym otworzyć mleczarnię.

Aby rozwiązać problem o wyjaśnienia zwróciliśmy się do władz centralnych. I tu niespodzianka znalazł się chętny do kontrolowania mlekomatów. Zdaniem inspekcji sanitarnej taka działalność to nic innego jak sprzedaż detaliczna, która podlega jej, a nie inspekcji weterynaryjnej. Wystarczy ją zarejestrować.

Jan Bondar – Główny Inspektorat Sanitarny: Taki automat, jeśli jest to urządzenie, które zostało dopuszczone czy zarejestrowane w innym kraju UE, u nas tak samo musi być uważane, może być prowadzona sprzedaż.

Aż strach pomyśleć co by się stało, gdyby rolnik nie sprowadził takiej maszyny z zagranicy, tylko zbudował ją od początku do końca w swoim gospodarstwie lub kupił od krajowego producenta.

Witold Katner Redakcja Rolna TVP