Lament żniwny

Jedni gorączkowo zbierają to co jeszcze zostało na polach inni przygotowują ziemie pod nowe zasiewy. Tegoroczne żniwa powoli dobiegają końca. Producenci coraz głośniej narzekają na nieopłacalne ceny.

Janusz Kierski może już odstawić kombajn pod dach. Żniwa w jego gospodarstwie zakończone.

Janusz Kierski, Starczewo: zanosiło się, że gorzej będzie z pogodą, bo trochę płatała figle ale wszyscy co nie panikowali zebrali w miarę suche zboże.

Z jakością jest różnie. Część zbóż jarych została porażona przez choroby grzybowe, ale ozime, szczególnie te, które były dobrze chronione, mają wysokie parametry.

Janusz Kierski, Starczewo: prawie wszystko zboże zmagazynowałem w silosach a około 10 ton sprzedałem ponieważ nie mieściło mi się, po tragicznej cenie 40 złotych netto. Reszta będzie czekała może na lepsze czasy.

Nie wszyscy rolnicy mogą sobie jednak na to pozwolić. Duża ilość ziarna trafiła do punktów skupu od razu po wymłóceniu.

Małgorzata Gadomska, Starczewo: w tej chwili niska cena, ale mimo wszystko rolnicy sprzedają. Bardzo dużo skupiliśmy w tym roku pszenicy i pszenżyta. Dużo więcej skupiliśmy zboża w tym roku niż w ubiegłym czy dwa lata temu.

Z jednej strony zmusza do tego trudna sytuacja ekonomiczna z drugiej rolnicy obawiają się, że powtórzy się historia z ubiegłego roku i zboża po żniwach jeszcze bardziej stanieją. Zdania ekspertów w tej kwestii są bardzo podzielone. Wysokie zbiory w całej Europie nie wróżą jednak niczego dobrego.

Andzrzej Kowalski, IERiGŻ: w tym roku najgorszą sytuację będą mieli producenci zbóż. Zapowiadają się bardzo dobre zbiory u naszych sąsiadów zarówno zachodnich jak i wschodnich.

Największym zagrożeniem jest import ziarna z Ukrainy. Bez szybkiej reakcji i pomocy ze strony rządu kryzys może się jeszcze bardziej pogłębić. A to doprowadzi do bankructwa nie tylko wielu gospodarstw ale także całego sektora gospodarki związanego z rolnictwem.

Dorota Florczyk rolna.tvp.pl