Kto ma owce…

Niskie ceny mięsa i wełny sprawiają, że hodowla owiec jest obecnie na granicy opłacalności. Coraz więcej hodowców pozbywa się swoich stad. Jeśli nie ruszą dopłaty do hodowli to wkrótce owce na polskiej wsi mogą być bardzo rzadkim zjawiskiem.

Krzysztof Królikowski z Borzewiska pod Sieradzem hoduje owce od kilkudziesięciu lat. W latach osiemdziesiątych owce trzymali tu wszyscy rolnicy. Nic dziwnego, skoro po sprzedaży kilkunastu sztuk można było kupić nowego tarpana. Teraz jego stado przynosi znacznie mniejszy dochód.

Krzysztof Królikowski – hodowca owiec z Borzewiska: jako młodemu dzisiaj, to raczej bym nie radził. Przelicznik jest taki, że nie można z tego tak całkowicie się utrzymać.

Marek Masierowski z Chojnego pod Sieradzem już kilka lat temu zrezygnował z hodowli owiec. Cena jagniąt jest ściśle powiązana z kursem Euro, ponieważ większość mięsa idzie na eksport.

Przy dobrym kursie za jagnię rolnik dostaje maksymalnie sto dziewięćdziesiąt złotych.

Marek Masierowski – rolnik z Chojnego: nie opłacała się dlatego zrezygnowałem. Nabyłem je, nabyłem wkład a potem przestały być opłacalne i musiałem zrezygnować.

Sytuację mogłyby uratować dopłaty do hodowli. Ale na takie mogą liczyć właściciele tylko kilku ras owiec.

Radosław Wojtas/OTV Łódź rolna.tvp.pl