Jak się nie dać

Zbliżają się zbiory borówki amerykańskiej, a plantatorzy maja nadzieję, że kolejny rok z rzędu zarobią. Stowarzyszenie zrzeszające połowę rodzimych plantatorów stara się tak zorganizować zbyt, by uniknąć problemów, jakie stały się codziennością plantatorów malin, truskawek czy porzeczek. Mówiąc wprost – niskich cen i bycia na łasce i niełasce firm prowadzących skup.

Jak się więc dzieje, że producenci borówki są wyjątkiem potwierdzającym regułę? Większość owoców, jeszcze podczas zbiorów trafia bezpośrednio na półki w sklepowe. Odbiorcami są głównie zagraniczne sieci handlowe, a borówki nie należą do owoców tanich. Chociaż ubiegły rok pokazał, że nawet produkując borówkę nie można być pewnym tego, że uda się uniknąć problemów.

Jerzy Wilczewski – plantator, woj. podlaskie: „Do roku 2009 praktycznie cały czas brakowało tych owoców, w 2009 okazało się, że mamy nadprodukcję borówki amerykańskiej. Na to nałożył się jeszcze kryzys gospodarczy w całej Europie występujący i ze zbytem to było sobie tak. Część naszych owoców poszła do zamrożenia, bo nie było jak upchnąć ich na świeżym rynku”.

Większość plantatorów postanowiła działać w stowarzyszeniu. Jednym z jego zadań jest taka organizacja sprzedaży z plantacji, by unikać wpadek cenowych.

Ireneusz Komorowski – Stowarzyszenia Plantatorów Borówki Amerykańskiej: „Więksi plantatorzy poprzez to, że mają pewne ścieżki eksportowe uruchomione na zachód pomagają mniejszym przy sprzedawaniu. Czasami to się odbywa z jakąś tam marzą narzuconą, czasami są to koleżeńskie przysługi, różnie to jest”

Jak producenci borówki podsumują sezon, będzie przede wszystkim zależało od kursów walut, bo borówka to przede wszystkim owoc eksportowy.

Jarosław Nikitiuk Redakcja Rolna TVP