Grunt to ustawa

Wątpliwości już nie ma. Na następnym posiedzeniu Sejmu posłowie rozpoczną prace nad projektem zakładającym prywatyzację części państwowych gruntów rolnych. ustawa budzi wiele emocji i tak zapewne będzie podczas prac parlamentarnych.

I trudno się dziwić na rynek może trafić nawet kilkaset tysięcy hektarów ziemi, którą rolnicy będą mogli kupić na preferencyjnych warunkach.

Prace nad ustawą trwają już ponad dwa lata. Ostatecznie trafiła do Sejmu ale zanim zaplanowano persze czytanie trzeba było poczekać na dodatkowe ekspertyzy prawne. Teraz jest już wszystko jasne.

Leszek Korzeniowski, przewodniczący sejmowej komisji rolnictwa, PO: w przyszłym tygodniu będzie pierwsze czytanie i powołanie podkomisji, która rozpocznie prace nad tą ustawą.

Ale prawdziwe kontrowersje zaczną się dopiero wtedy. Pomysł sprzedaży części państwowych gruntów rolnych autorstwa Polskiego Stronnictwa Ludowego budzi bowiem wiele emocji, także w Platformie Obywatelskiej, gdzie niektórzy posłowie są mu przeciwni. Protestuje także środowisko dzierżawców, dla których wejście ustawy w życie oznacza prawdziwą rewolucję.

Waldemar Rolewski, Federacja Związków Pracodawców-Dzierżawców i Właścicieli Rolnych: ta ustawa od pierwszej wersji – teraz jest dziesiąta, tworzy swego rodzaju horror. Po pierwsze stawia państwo w sytuacji, w której jest ono niewiarygodne jako podmiot cywilno-prawny.

Opozycja już zapowiada, że będzie bronić dzierżawców tak, aby nie zmuszano ich do oddania aż 30% swoich gruntów.

Henryk Kowalczyk, poseł PiS: Prawo i Sprawiedliwość na pewno zgłosi wniosek o zejście do 20%, żeby nie naruszać praw dzierżawców.

A czy w ogóle będą zainteresowani ofertą kupna takiej ilości ziemi?

Wiktor Szmulewicz, KRIR: kwestia ceny. Bo zakup z państwowych zasobów był znacznie tańszy. Cen dobrej ziemi waha się około 25 tysięcy, a cena agencyjna jest około 14-15 tysięcy.

Jeżeli ta sytuacja będzie zachowana chętni na pewno się znajdą. Zwłaszcza, że sprzedaż będzie się odbywać na preferencyjnych warunkach. Najpierw wpłata 10% wartości gruntów, potem spłata przez 15 lat reszty. W zasobie ANR znajdują się dwa miliony dwieście tysięcy hektarów ziemi. Z czego 1 milion 600 tysięcy jest dzierżawionych.

Witold Katner Redakcja Rolna TVP