Dobiegają końca zbiory mięty

Są w Polsce rośliny, które dają 20 tysięcy złotych dochodu z hektara. To miedzy innymi mięta, której zbiory właśnie dobiegają końca.

Okolice Płońska na Mazowszu nie bez powodu nazywane są „miętowym zagłębiem”. Z uprawy tej rośliny żyją całe rodziny.

Rolnicy, którzy zdecydowali się na produkcję mięty pieprzowej nie narzekają na brak opłacalności. Oczywiście cena w dużej mierze zależy od jakości, a ta w tym roku nie jest najwyższa.

Sławomir Lisiński – Dzierzążnia, woj. mazowieckie: „Ceny orientacyjne to są teraz od 2,5 do 3,5 zł. za liść młócony, cena cztery-pięć lat temu była praktycznie dwukrotnie wyższa, dochodziła do 6-7 zł.”

Mięta to roślina wieloletnia. Z pól zbierana jest dwa razy w roku, a na plantacjach gdzie stosowane są deszczownie nawet 3-4 razy.

Plon wynosi od trzech do pięciu ton z hektara.

Sławomir Lisiński – Dzierzążnia, woj. mazowieckie: „Za mną stoi kozioł, na którym została położona mięta i sobie schnie. Później taką mięte rzuca się na młocarnie czy kombajn.

Młóci się sam liść, słoma zostaje u nas i jest świetną paszą, zjadaną przez konie i bydło, a liść zostaje później odsiewany, przygotowany i sprzedawany firmom skupującym zioła.”

Warunkiem opłacalności uprawy są wieloletnie kontraktacje. Dużo plantatorów zawiera je z firmami z Europy zachodniej, które płacą nieco więcej niż nasze zakłady zielarskie. Jednak, żeby mieć jeszcze wyższe dochody potrzebny jest dobry pomysł.

Sławomir Lisiński – Dzierzążnia, woj. mazowieckie: „Zrobiliśmy takie woreczki firmowe, zapachowe i próbujemy sprzedawać. Zastanawiamy się z żoną, żeby jakiejś partii ziół, mięty nie zebrać na liść i nie zapakować w słoiki i zrobić jakąś dystrybucję.”

Polska jest największym w Europie producentem ziół. Uprawa mięty, dziurawca czy melisy zajmuje się ponad 20 tys. gospodarstw, a łączna powierzchnia upraw wynosi 35 tys. hektarów.

Krzysztof Dąbrowski Redakcja Rolna TVP