Dioksynowy alarm w Niemczech

W Dolnej Saksonii zamknięto blisko tysiąc hodowli, które najprawdopodobniej zostały skażone tym rakotwórczym związkiem. Federalny instytut zajmujący się bezpieczeństwem żywności uspokaja, że konsumentom nic nie grozi.

Wszystko zaczęło się w momencie, gdy regionalny producent pasz dla zwierząt kupił od jednego z dostawców tłuszcz skażony dioksynami. Karma w większości trafiła do kurników, z obrotu trzeba było wycofać wszystkie jaja.

Gert Hahne – ministerstwo rolnictwa Dolnej Saksonii: „Zamknęliśmy te fermy prewencyjnie i sprawdzamy dokładnie listę odbiorców pasz.”

Zakład, który dostarczał pasze z dodatkiem rakotwórczych dioksyn jest teraz kontrolowany. Wiadomo, że handlował na terenie 7 landów.

Helmut Born – niemiecki związek farmerów: „Teraz najważniejsze, by zatrzymać produkcję w gospodarstwach, w których doszło do skażenia i wyeliminować produkty z rynku. Wtedy konsumenci będą bezpieczni.”

Tak też twierdzi Instytut Oceny Ryzyka. Jego rzecznik w wypowiedzi dla agencji dpa powiedział, że „nie ma poważnego niebezpieczeństwa dla zdrowia”. I dodał, że „tylko w połowie przebadanych partii jaj stwierdzono podwyższenie dopuszczalnego poziomu dioksyn i to minimalnie”.

Anna Katner Redakcja Rolna TVP