Diabeł tkwi w szczegółach

Sejm i rząd chcą ograniczyć Agencji Nieruchomości Rolnych prawo pierwokupu. Co do zasady wszyscy są zgodni. Różnice dotyczą tylko szczegółów. Na razie górą są parlamentarzyści, którzy przegłosowali przepis dający prawo pierwokupu tylko w przypadku transakcji dotyczących działek większych niż 1 hektar. Ministerstwo rolnictwa chciało, aby limit ten był dziesięciokrotnie większy.

Uchwalona w 2003 roku ustawa o ustroju rolnym nakłada na Agencję obowiązek monitorowania transakcji dotyczących wszystkich działek rolnych. Jeżeli Agencja uzna, że ziemia nie powinna być sprzedana potencjalnemu nowemu właścicielowi może zastosować prawo pierwokupu.

Dlatego Agencja co roku jest zasypywana dziesiątkami tysięcy aktów notarialnych, które urzędnicy muszą przejrzeć. W zdecydowanej większości dotyczą one działek małych, których kupno i dalsze odsprzedanie rolnikom przez Agencję w żaden sposób nie poprawiłoby struktury agrarnej kraju. Od lat mówiło się o zmiany w przepisach.

Leszek Doroziński – Federacja Związków Pracodawców – Dzierżawców i Właścicieli Rolnych: to jest bardzo dobry pomysł i to jak zostanie wprowadzone ułatwi życie bardzo rolnikom i zbędnej pracy pozbędą się urzędnicy.

Dlatego rząd zaproponował, aby prawo pierwokupu Agencja stosowała tylko wobec większych działek.

Kazimierz Plocke – wiceminister rolnictwa: dobrym rozwiązaniem będzie jeśli prawo pierwokupu będzie stosowane wobec działki powyżej średniej krajowej czyli 10 hektarów.

10 hektarów to za dużo uznali posłowie, którzy przegłosowali swój projekt nowelizacji ustawy.

Henryk Kowalczyk – poseł PiS: skoro definicja gospodarstwa zaczyna się od 1 hektara to poziom 1 hektara ma tutaj sens logiczny i tak powinno zostać.

Od 2003 roku pracownicy Agencji Nieruchomości Rolnych przejrzeli 590 tysięcy aktów notarialnych. Prawo pierwokupu stosowano rzadziej niż w jednym przypadku na 1000.

Witold Katner Redakcja Rolna TVP