Czy ceny jabłek przemysłowych pójdą w górę?

Prognozy nie są najlepsze, warzyw i owoców ma być w tym roku zdecydowanie mniej. W efekcie ceny pójdą w górę. Podwyżki nie są jednak tak oczywiste w przypadku jabłek przemysłowych. W tym przypadku ceny uzależnione są od cen koncentratu na rynkach światowych, a z jego sprzedażą kłopot ostatnio mają nawet Chińczycy, którzy w pierwszym kwartale tego roku wyeksportowali o 1/4 mniej koncentratu jabłkowego, niż przed rokiem.

Minione lata to nie tylko dobry urodzaj jabłek w Europie, ale także w Chinach i Ameryce Południowej. To spowodowało nadprodukcję koncentratu jabłkowego o 300-400 tysięcy ton i kłopoty z jego sprzedażą. Duża podaż powoduje spadek cen.

Dlatego nawet przy niskich cenach jabłek przemysłowych w Polsce produkcja koncentratu jest na granicy opłacalności.

Gustaw Piśkiewicz – producent koncentratu jabłkowego, woj. śląskie: „Kolejny sezon trudny dla nas, jako przetwórców, jako producentów soku jabłkowego, ponieważ utrzymują się ciągle niskie ceny na koncentrat jabłkowy przy rosnących kosztach jego produkcji.”

Te koszty w związku ze słabszymi zbiorami mogą jeszcze wzrosnąć. Szacuje się, że pod wodą znalazło się około 400 tysięcy hektarów, w tym sady i w niektórych rejonach zbiory jabłek mogą być nawet o połowę mniejsze.

Jerzy Halaba – sadownik, Zawada, gmina Mstów: „Rejon Sandomierza, gdzie są bardzo poważne podtopienia, całe hektary są zalane. To samo jeśli chodzi o woj. lubelskie. Te rejony to można powiedzieć, że jest około 7 – 8% krajowej produkcji i to już jest dużo.”

Nawet tam gdzie nie było podtopień, długotrwałe, wiosenne opady sprawiły, że owoców będzie mniej. Nie jest to jednak jednoznaczne z tym, że ceny jabłek przemysłowych wzrosną.

Gustaw Piśkiewicz – producent koncentratu jabłkowego, woj. śląskie: „Należy spodziewać się rzeczywiście wyższych cen, jeśli pozwoli na to cena koncentratu jabłkowego. Musimy pamiętać, że to nie od woli producentów koncentratu zależy jego cena na rynku europejskim, tylko od możliwości akceptowania tej ceny przez kupców koncentratu.”

Dlatego sadownicy już teraz spisują ten rok na straty.

Jerzy Halaba – sadownik, Zawada, gmina Mstów: „Jeśli się okaże, że pomimo małej podaży nie będzie dużego popytu, to wtedy i ceny będą. Z tym, że nawet wyższa cena, podejrzewam, że nie będzie w stanie zrekompensować tych strat.„

Wszystkiemu winien jest też globalny kryzys, który ograniczył import polskich soków i nektarów do naszych głównych odbiorców w Europie Zachodniej. Niestety nic nie wskazuje na to, aby sytuacja w najbliższych miesiącach miała się poprawić. Wiele zależeć będzie także od tego, jakie będzie lato. Chłodne sprawi, że konsumpcja spadnie jeszcze bardziej.

Grzegorz Mach/OTV Katowice Redakcja Rolna TVP