Czarna rozpacz

Sadownicy nie dają o sobie zapomnieć. To najgorszy sezon od kilkudziesięciu lat – przekonują. Wiele gospodarstw już stoi na skraju bankructwa. A sytuacji nie poprawia pogoda.

Krystyna Jakubczak, Dylewo – „Żeby dzisiaj pracować na ziemi to trzeba ją kochać, ale jak długo można kochać kogoś co nie odwzajemnia tej miłości.”

Państwo Jakubczakowie prowadzą gospodarstwo sadownicze od 30 lat. Bywało różnie, ale tak źle jak teraz jeszcze nie było.

Zygmunt Jakubczak, Dylewo – „Ja widzę, że tak jak za ten rok patrzę to ja sprzedając jabłka, czy mając skup jestem do tyłu. A co powiedzieć o normalnych rolnikach, którzy z produkcji tylko żyją.”

Adrian Jakubczak, Dylewo – „My musimy inwestować – żeby w ogóle istnieć – inwestować w nowe technologie, przechowalnie, chłodnie z kontrolowaną atmosferą, a to są bardzo drogie rzeczy.”

Pytanie tylko skąd na to brać środki, skoro dla większości sadowników podstawowy problem w tej chwili to fundusze na ochronę sadów?

Janusz Stępień, Kozietuły – „W tej chwili to już przeszło 60% przewidywanych nakładów już wydałem na ochronę sadu przed parchem, bo nie ma dnia bez złej pogody … dzisiaj też pada.”

W jeszcze gorszej sytuacji jest Michał Kowalski, który do tej pory sprzedał zaledwie ¼ ubiegłorocznych zbiorów. A szanse na zysk z dnia na dzień są coraz mniejsze.

Michał Kowalski, Sielec – „Czas płynie a ceny jabłek, z poziomu 70 – 80 groszy teraz znowu powróciły do poziomu 60 groszy, a tylko za przechowanie trzeba zapłacić około 30 groszy.”

Tymczasem za jabłka konsumpcyjne można dostać najwyżej 60 groszy za kilogram, a i tak nie każdy ma szansę je sprzedać.

Adrian Jakubczak, Dylewo – „30, 50, 70% jabłek idzie do przetwórstwa, bo po prostu są takie wymagania, że jabłka z najmniejszymi uszkodzeniami, które nadają się do spożycia nie spełniają wymagań odbiorców.” Zdaniem rolników najgorsze jest to, że od kilku lat nie opłaca się praktycznie żadna produkcja.

Krystyna Jakubczak, Dylewo- „Płacą za truskawki, to ludzie sadzą truskawki. Jak truskawki obrodzą, za truskawki nie płacą. A przecież praca przy truskawkach to nie przy jabłkach – to jest dopiero krwawica, no to płacą za wiśnie, no to sadzimy wiśnie, i wtedy za wiśnie nie płacą.”

Dlatego dalsze dokładanie do produkcji nie ma najmniejszego sensu. Na efekty nie trzeba długo czekać. Bo już teraz widok zaniedbanego sadu nikogo nie dziwi.

Dorota Florczyk Redakcja Rolna TVP