Co dalej z produkcją chmielu w Polsce?

Takie pytanie zadają sobie plantatorzy, którzy ucierpieli w wyniku tegorocznych powodzi. Kompletnie zniszczone uprawy trzeba odbudować, pytanie tylko czy jest po co, bo produkcja chmielu jest w tym momencie nieopłacalna.

Mało który sektor produkcji rolnej ucierpiał podczas tegorocznej powodzi tak jak chmielarstwo. W niemal kompletnie zalanej gminie Wilków na Lubelszczyźnie i Janowcu znajdowała się ¼ krajowej produkcji.

Jan Madej, prezes Polskiego Związku Chmielarzy z siedzibą w Wilkowie: zbiory są mniejsze i w tej chwili o chmiel powinni się teraz bić, a tu cena niska.

Zniszczone pola to nie wszystko. Wielu plantatorów straciło magazyny i suszarnie. Straty każdego z nich sięgnęły kilkuset tysięcy złotych.

Krzysztof Giza, plantator chmielu gmina Wilków: moja sytuacja jest dramatyczna. Miałem wytopione wszystkie plantacje i ewentualna odbudowa uzależniona jest od zbytu tego towaru.

Ale nawet szybka odbudowa gospodarstw nie oznacza natychmiastowego uruchomienia produkcji. Na pełne przywrócenie działalności rolniczej, takiej sprzed powodzi, trzeba będzie poczekać nawet trzy lata.

Wielu plantatorów zastanawia się jednak czy warto. Oferowana obecnie cena to 12 złotych za kilogram szyszek. Zdaniem rolników opłacalność produkcji zaczyna się od 20. Szansa, że cena zmieni się na ich korzyść jest na razie niewielka.

Stanisław Jezierski, plantator chmielu gmina Wilków: chodzi o to, żeby nam ktoś zagwarantował ceny minimalne na najbliższe kilka lat i powiedział jakie odmiany najlepiej sadzić, żeby za trzy lata się nie okazało, że na konkretną odmianę nie będzie popytu.

A jak problemy plantatorów przełożą się na branżę? Właściciele browarów zapewniają, że mimo niższych krajowych zbiorów, surowca im nie zabraknie.

Wojciech Mrugalski, Kompania Piwowarska SA: naszym zabezpieczeniem są wieloletnie kontrakty międzynarodowe. One zapewniają nam dopływ surowca przez najbliższe 2 lata przynajmniej.

Ubiegłoroczne zbiory chmielu mimo braku zbytu i niskich cen, sięgnęły w Polsce 3 tysięcy 700 ton. Były o ponad 7% większe niż w 2008. Według szacunków tegoroczny popyt na chmiel ledwie przekroczy 2,5 tysiąca ton. Wygląda na to, ze po uwzględnieniu skutków powodzi, w magazynach rolników zostanie około 400 ton niesprzedanego towaru.

Radosław Bełkot Redakcja Rolna TVP